PRZYBYSZE
Czułem się jak ubogi krewny. Chyba się temu nie dziwicie – to w końcu cywilizacja o wiele, wiele bardziej rozwinięta niż nasza. Jaki pech, że akurat trafiło to na mnie. Na moim miejscu powinien być jakiś wybitny specjalista, a właściwie cały zespół: fizycy, biolodzy, matematycy, trenerzy interpersonalni… A los sprawił, że to ja mam być reprezentantem całej ludzkości. Nigdy nie wierzyłem w te ufologiczne głupoty. Uważam się za racjonalistę i staram się myśleć racjonalnie. Zawsze uważałem, że historie o porwaniach, niezidentyfikowanych obiektach latających i takie tam inne, dadzą się wytłumaczyć albo jako nietypowe zjawiska przyrody albo jako mistyfikacje stworzone przez nawiedzeńców, którzy nie potrafią się pogodzić z faktem, że jesteśmy sami we wszechświecie i tylko od nas zależy, jak ten wszechświat będzie wyglądał. No i teraz, widzę, całe to moje myślenie wzięło w łeb. „Wyluzuj, wyluzuj – szepnąłem do siebie – i zastanów się chwilę. Przecież widziałeś w telewizji jak jeden naukow...