Dygresja zamiast wstępu Tytuł książki poetyckiej Joanny Wcherkiewicz, Kim jest Zachary? tylko z pozoru brzmi niewinnie. Pytanie o czyjąś tożsamość zadajemy w odniesieniu do innych osób po wielokroć, i po wielokroć skupiamy się na rozmaitych jego aspektach nie zwracając na co dzień uwagi na to, jakie istotnie ważkie problemy ono zawiera. Tymczasem zagadnienie tożsamości to coś, co w literaturze obecne jest od zawsze – i od zawsze poza jej granice wykracza. „ O tym jak istotne jest to zagadnienie świadczy choćby to, że występuje ono nieustannie w rozmaitym natężeniu u kolejnych myślicieli i poetów” – pisze w jednym ze swoich artykułów filozof, dr Włodzimierz Zięba. [1] Wystarczy powrócić myślą do początków, np. do Odysei Homera, gdzie widzimy głównego bohatera w jaskini cyklopa, Polifema. Gdy potwór zadaje Odyseuszowi pytanie, kim on jest, jakie jest jego imię? Ten odpowiada „Nikt”. Polifem uwierzył chytremu Grekowi i stało się to przyczyną jego porażki, ale przede wszystki...
Lecz ty masz czoło kobiety wszetecznej, nie znasz już wstydu. (Jr 3:3) O dziwo jako pierwszy odezwał się markiz de Sade: „Zgilotynowaliście ojca-króla po to aby zastąpić go matką-ojczyzną” – grzmiał na poły oskarżycielsko, na poły drwiąco. O dziwo nikt nie zwrócił uwagi na jego słowa. Niczyje uszy nie spąsowiały, niczyje brwi nie zmarszczyły, nikt nie dostał palpitacji ani erekcji. Z resztą niedługo po tym matka-ojczyzna przyprowadziła ojczyma-cesarza, a w wielu krajach zaczęło dziać się podobnie. Matki zaczęły sprowadzać coraz to nowych panów (z czasem także i panie) „Jak się wam podoba wasz nowy tata? wasz nowy wujek?” – pytały dzieci, które cieszyły się, że będą decydować kto pójdzie z mamą do łóżka. Lecz jednak po czasie coraz bardziej nudziły się tym wszystkim. Zamiast dorastać – niesamodzielne i bezradne – trwają pod coraz baczniejszą uwagą swoich opiekunów.
Scena 1, Portiernia Pierwszy Dzień dobry Portier Panowie umówieni? Drugi Właściwie to… Pierwszy Tak. Umówieni Portier Tak? A przez kogo? Drugi My z aksjomatu Portier Skąd? Pierwszy Jesteśmy umówieni z aksjomatu Portier Pierwsze słyszę… Drugi Nie słyszał pan? Naprawdę? Portier Aksjomat… aksjomat… A co to…? Pierwszy Może i pan nie słyszał, ale nie znaczy to, że nie istnieje. Pański szef powinien wiedzieć, a szef pańskiego szefa już z pewnością słyszał o aksjomatach. Proszę pana, my nie mamy czasu. Gdzieś się wpisać? Portier Tu, w książce. Jakiś dokument, dowód? Pierwszy No coś pan? Jaki dowód? Mówiłem, że my z aksjomatu. Portier No, ale… Drugi Nie mamy czasu. Pierwszy (wpisując się) W rubryczce „numer dowodu” wpiszemy „aksjomat” i powinno w zupełności wystarczyć....
Komentarze
Prześlij komentarz